Chwytaj okazję
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1582
POL-MOT WARFAMA |
Nowa seria osprzętu do ładowaczy
POL-MOT Warfama, oddział w Biedaszkach Małych, wprowadził nową serię osprzętu do ładowaczy czołowych obejmującą:
- Łyżki (szufle) o szerokości 1,4m–2,4m z optymalnym kątem nabierania ładunku i nowym funkcjonalnym kształtem. W środkowej i górnej części wprowadzone zostały wyprofilowane wzdłużne przestrzenie („skrzynki”) wzmacniające.
- Chwytaki typu „Krokodyl” do obornika i sianokiszonki o szerokości 1,4m–2,4m, z dwoma siłownikami na szczęce górnej. W chwytaku zastosowano wzmocnioną konstrukcję ramy dolnej oraz obustronne szerokie tuleje w punkcie obrotu szczęki górnej. Wysokość maksymalnego otwarcia między zębami dolnymi a górnymi, została zwiększona do 1300mm.
- Chwytaki typu „Krokodyl” z łyżką do transportu sianokiszonek luźnych o szerokości 1,4m–2,4m. Zastosowano w nich nową wzmocnioną konstrukcję łyżki oraz szerokie tuleje w punkcie obrotu szczęki górnej. Sworznie punktu obrotu są smarowane.
oprac. sam
MEPROZET KOŚCIAN S.A.
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1349
MEPROZET KOŚCIAN S.A.
Meprozet Kościan S.A. jest długoletnim producentem wozów asenizacyjnych o pojemnościach: 3 000, 4 300, 5 000, 6 000, 7 000, 8 000, 9 000, 10 000, 12 000, 14 000, 16 000, 18 000, 20 000, 24 000, 26 000 litrów.
Nowością wprowadzoną na rynek w roku 2009 jest wóz PN-60/6 pojemność 6000 L w wersji EKONOMICZNEJ (najniższa cena na rynku) oraz nowe systemy rozlewu gnojowicy tj. aplikatory talerzowe o szerokości roboczej 2 m, 3m i 6 m.
PICHON
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1596
PICHON
Firma Pichon to wiodący francuski producent wozów asenizacyjnych. Każdy wóz tej marki można przystosować pod indywidualne wymagania gospodarstwa, gdyż nie jest to produkcja seryjna.
Prezentowany wóz ma pojemność 11.400 l. Wyposażony jest w resorowane zawieszenie. Dyszel posiada dwa zawory boczne, właz umożliwiający czyszczenie w środku oraz ramę przystosowaną pod aplikator. Wóz wyposażony jest także w podwójne zabezpieczenie pompy i wskaźnika rurowego. Każdy element jest galwanizowany. Wóz wyposażony jest także w oświetlenie i hamulce pneumatyczne. Grubość ścianki i cylindra to 7 mm.
POMOT CHOJNA
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1505
Firma „Pomot” Chojna produkuje wozy asenizacyjne od 1966 roku. Obecnie ma w ofercie beczkowozy o pojemnościach od 2500 do 25000 litrów. Wozy na ramie produkowane są ze zbiornikami od 4000 do 25000 l, a samonośne od 2500 do 10000. Wozy wytwarzane są pod konkretne zamówienie Klienta, więc każdy ma szansę znaleźć dokładnie to, co mu odpowiada.
Nieco droższe wozy na ramie odznaczają się większą funkcjonalnością: wówczas przedłużona jest żywotność zbiorników, które nie muszą wówczas przenosić obciążeń, tak jak to jest w przypadku konstrukcji samonośnych. Wóz oparty na ramie to też szybsze zdemontowanie zbiornika i zamontowanie skrzyni ładunkowej i łatwe doczepienie doglebowego aplikatora gnojowicy.
Do wyboru są wozy z obustronnym zabezpieczeniem antykorozyjnym zbiornika w postaci cynkowania ogniowego lub specjalnej farby. W standardzie natomiast klient otrzyma wóz z ocynkowanymi błotnikami, za dopłatą natomiast można zamówić cynkowanie całej ramy wraz zaczepem.
Producent zapewnia, że wozy wyposażone są w sprężarki pozwalające na to, by napełnić beczkę w czasie o 3 do 6 minut. Ich wytrzymałość szacuje się na 20 lat.
Wiele zależy od życzeń klienta. Np. hamulce. W standardzie to jednoobwodowa hamulcowa instalacja pneumatyczna, ale może być też dwuobwodowa. Do wybory jest oś: jedna oś sztywna, typu tandem, bogie, tridem lub dwie osie resorowane. Chętni mogą też dokupić mieszadło powietrzne - rozwiązanie służące do zachowania jednorodności gnojowicy oraz pozwalające na całkowite opróżnienie zbiornika.
W standardzie wozy wyposażone są w łyżkę rozlewającą. Wedle życzenia można jednak zamówić:
- podwójną łyżkę rozlewającą gnojowicę na szerokość 18-20 m
- rozlewacz szerokokątny (18 m) lub typu duplex (24 m)
- miotacz (20 m)
- działka do gnojowicy(od 50 do 60 m).
Mega i Giga sukces
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1539
Samasz nagrodzony na targach Polagra Premiery 2010
Koszenie jedną nowoczesną kosiarką musi być przyjemne. A koszenie trzema na raz? Za takie rozwiązanie - kombinację trzech kosiarek GigaCUT 860 ST - został wyróżniony złotym medalem MTP na Polagra Premiery 2010.
Kosiarki dyskowe GigaCUT służą do koszenia traw i roślin motylkowych na trwałych użytkach zielonych. Ze względu na swoją dużą wydajność ( ok.10 ha/h) idealnie nadają się do pracy w wielkoobszarowych gospodarstwach rolnych i koszenia dużych obszarów zielonych ( np. lotniska).
Zestaw kosiarek GigaCUT 860 S/T składa się z kosiarki dwustronnej KDD 860 zawieszonej na tylnym TUZ ciągnika oraz kosiarki czołowej KDF 300 zawieszonej na przednim TUZ ciągnika. Tylna kosiarka dwustronna KDD 860 składa się z dwóch kosiarek dyskowych z centralnym zawieszeniem zamontowanych na wspólnej ramie nośnej. Centralne zawieszenie elementów tnących kosiarki powoduje równomierne rozłożenie nacisku na podłoże oraz większy zakres pochylenia listwy (do 24°). Daje to lepsze kopiowanie terenu i umożliwia szybsze i czystsze koszenie.
Ustawienie kosiarki do pozycji transportowej oraz w trakcie przejazdu nad pokosami odbywa się za pomocą siłowników hydraulicznych. Jednoczesne unoszenie kosiarek KDD jest możliwe, dzięki zastosowaniu dzielnika strumienia który wymaga tylko jednego wyjścia hydraulicznego w ciągniku.
W kosiarkach GigaCUT zastosowano bezpiecznik hydrauliczny, który chroni zespoły robocze kosiarki w trakcie najazdu na niewysokie przeszkody. Podczas napotkania przeszkody zespół tnący odchyla się do tyłu o kąt 30° jednocześnie unosząc się o około 70 cm nad powierzchnię pola. Po ominięciu przeszkody zespół tnący samoczynnie wraca do pozycji roboczej.
Zestaw GigaCUT jest wyposażony wymiennie, w spulchniacze lub walce pokosu.
Dodatkowo można zamontować dwa transportery (przenośniki taśmowe) które umożliwią zebranie skoszonej masy w jeden pokos o szerokości od 2 do 3 m. Dzięki nim przyczepa
samozbierająca lub sieczkarnia polowa potrzebuje 3 - krotnie mniej przejazdów, aby zebrać skoszoną zielonkę. W zestawie kosiarek GigaCUT istnieje możliwość koszenia zarówno z transporterami jak i bez nich.
Transportery są napędzane własnym układem hydraulicznym (niezależnym od ciągnika) który składa się z pompy hydraulicznej, chodnicy oleju i dwóch silników hydraulicznych. Włączenie i wyłączenie pracy transporterów jest realizowane za pomocą konsoli elektrycznej z kabiny operatora ciągnika.
Listwy tnące z kondycjonerami są chronione przed zablokowaniem przez sprzęgła cierne wałów napędowych każdej z kosiarek.
Zespół sprężyn odciążających umożliwia płynną regulację nacisku kosiarki na grunt.
Zestaw kosiarek GigaCUT posiada 2 letnią gwarancję.
Zalety listew tnących stosowanych w zestawie kosiarek GigaCUT:
– mocne i trwałe łożyska w klasie - 6307 2RS,
– zwarta i mocna listwa tnąca (konstrukcja spawana zamknięta),
– duże i mocne koła zębate,
– płozy ślizgowe i dyski hartowane ze stali borowej (o zwiększonej odporności na ścieranie),
– prosta i szybka wymiana noży (za pomocą klucza w wyposażeniu standardowym),
– łatwa wymiana płóz ślizgowych (po odkręceniu 2 śrub),
– piasty dolne dysków są wykonane z wysoko wytrzymałego staliwa,
– w przypadku bardzo silnego uderzenia ścinany wpust w piaście dolnej dysku chroni koła
zębate,
– wysoka odporność na kamienie.
Zalety spulchniaczy pokosu stosowanych w zestawie kosiarek GigaCUT:
– nowe bijaki w kształcie litery V wykonane ze stali trudno-ścieralnych i osadzone w
gumowych wkładkach,
– zwiększona przestrzeń miedzy bijakami a osłoną dla podwyższenia przepustowości przy
skrajnie wysokim plonie,
– napęd wałów spulchniacza przy pomocy przekładni łańcuchowej,
– możliwość pracy bez spulchniacza/walców - łatwy demontaż umożliwia szybka zamiana
spulchniacza na walce i odwrotnie.
Zalety walców pokosu stosowanych w zestawie kosiarek GigaCUT:
– napęd za pomocą wałów WPT z pełną osłoną,
– nowe lekkie przekładnie do napędu: walca górnego - mocny pasek zębaty, walca dolnego -
łańcuch podwójny,
– szerokie walce zwiększają skuteczność łamania łodyg roślin motylkowych,
– pochylenie osi górnego walca do przodu o duży kat do listwy tnącej polepsza przechwyt
zielonki,
– oba wałki walców są napędzane. Wałek górny jest zawieszony na dwóch wahaczach z
dociskiem sprężynowym (regulowanym), co umożliwia koszenie nawet największych łanów
zielonek i przejście przez walce kamieni o średnicy do 5 cm.
opr. mb
fot. SaMasz
Wyróżniony zestaw kosiarek
GigaCUT 860 S/T
Szerokość koszenia 8,60 m
Szerokość pokosu 2-3 m
Liczba dysków 21
Liczba noży 42
Obroty WOM 1000 obr./min
Moc ciągnika od 200 KM
Wydajność robocza 10 ha/h
Wał przekaźnika mocy 1100 Nm
Masa bez transportera 3100 kg
NEW HOLLAND
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1373
NEW HOLLAND
Ładowarki teleskopowe New Holland serii LM5000 przeznaczone są do codziennych prac w gospodarstwie rolnym, takich jak: transport wszelkiego rodzaju bel, dużych worków z nawozami, przenoszenia palet, czy dużych pojemników na materiały sypkie. New Holland oferuje kilka wersji ładowarek, aby użytkownik mógł dopasować parametry do konkretnych potrzeb. Wszystkie modele wyposażone są w silniki o dużej mocy 120 KM, montowane z boku, co gwarantuje doskonałe usytuowanie środka ciężkości. Opatentowany przez New Holland układ napędowy na podwoziu o maksymalnym rozstawie osi posiada wysięgnik o niezwykle wytrzymałej konstrukcji. W zależności od modelu i stopnia wysuwu wysięgnika, ładowarki New Holland LM5000 mogą podnosić ciężar o wadze do 4.000 kg, na wysokość 9,6 m. Ciekawą cechą jest tzw. “psi chód”, polegający na tym, że ładowarka może jednocześnie poruszać sie do przodu i w bok. Nowoczesna, przestronna kabina o panoramicznym polu widzenia 360 stopni Vision o panoramicznym polu widzenia, która zapewnia operatorowi komfortowe warunki pracy: bardzo stabilne i wygodne. Ładowarki zostały dodatkowo udoskonalone przez dodanie nowatorskiego dla tego typu maszyn układu przeniesienia napędu oraz trzypunktowego systemu mocowania zespołów napędowych, który doskonale tłumi drgania montowanego wzdłużnie silnika. Oprócz uniwersalności, ładowarki LM5000 charakteryzuje bardzo wysoka niezawodność i płynność pracy. Zapewniają znakomitą stabilność i przyczepność.
Faresin Handlers FH 6.32 i FH 7.30 Compact
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1987
Faresin Handlers FH 6.32 i FH 7.30 Compact
W ofercie włoskiego producenta maszyn - firmy Faresin Industries SA znajdują się dwa modele kompaktowych ładowarek, których parametry techniczne i osiągi odpowiadają większym gabarytowo maszynom. Modele FH 6.32 i FH 7.30 Compact, dzięki niewielkim gabarytom i układowi jezdnemu bez większych przeszkód zmieszczą się tam, gdzie ciągnik z ładowaczem okazuje się za duży. Z uwagi na wysięgnik teleskopowy, o dużo większym zasięgu niż przedni ładowacz przy ciągniku, pozwalają wykonywać prace załadunkowe i wyładunkowe z naczep o wysokości skrzyń ładunkowych powyżej 3m. Wyposażone standardowo w zaczep transportowy i wyjścia hydrauliczne oraz gniazdo elektryczne z powodzeniem wykorzystywane są do transportu przyczep, na których można przewieźć towar o masie nawet do 20t (wymagana wersja z homologacją).
Podstawowa specyfikacja maszyn:
- silnik turbo DEUTZ diesel 4-cylindrowy, 75 kW/102KM (wg normy DIN 70020), chłodzony wodą, euro 3 (Opcjonalnie można zastosować Silnik Iveco 94kW/130KM 4-cylindrowy Intercooler);
- zintegrowany z joystick'iem mechaniczny rozdzielacz do sterowania elektrohydraulicznego;
- napęd hydrostatyczny, w pełni zautomatyzowany z elektrycznie sterowanym układem;
- napęd na 4 koła, trzy tryby sterowania;
- cztery biegi do przodu i cztery biegi do tyłu (2 biegi hydrauliczne i 2 biegi mechaniczne), sygnał dźwiękowy przy jeździe do tyłu;
- prędkość jazdy 40 km/h;
- urządzenie zabezpieczające przed wywróceniem, z dodatkowym zabezpieczeniem przed przesunięciem;
- ogrzewana kabina operatora, z dużymi oknami w standardzie z ROPS FOPS;
- homologowany tylny zaczep transportowy do 3t i do 6t dla przyczepy z hamulcami, umocowany do ramy, siła ciągnienia 7.200 daN (uciąg).
Opcjonalnie istnieje możliwość np. zastosowania w obu modelach wałka odbioru mocy i bezpośredniego połączenia (sprzęgło zamiast pasa zębatego). Udoskonaleniem jest podwójne tylne wyjście hydrauliczne (200 bar, 60 l/min) jak też sterowanie podnośnikiem z kabiny i z zewnątrz.
Ponadto, dla klientów, którzy posiadają ograniczenia, co do wysokości i szerokości przejazdów, przygotowano specjalnie mini kompaktową ładowarkę FH 6.25 Wallaby, o jeszcze mniejszych wymiarach i silniku Yanmar 52 o mocy 70 kM.
Tabelka
FH 6.32 Agri FH 7.30 Compact
Wysokość podnoszenia 5,8 m 6,7m
Udźwig 3.200kg 3.000kg
Koła 20’’ 20’’
Masa własna 5.300kg 5.500kg
Wymiary 2.160x2.040x4.600mm 2.200x2.040x4.800mm
Caterpillar TH255
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1934
W ofercie maszyn Caterpillar, sprzedawanych przez wyłącznego autoryzowanego dealera firmę Bergerat-Monnoyeur do rodziny ładowarek teleskopowych dołączył nowy model TH255 dedykowany rolnictwu i przeznaczony do prac na niewielkich obszarach i w pomieszczeniach zamkniętych. Jest to możliwe dzięki kompaktowym rozmiarom maszyny: wysokość - 1,92m, szerokość - 1,97m). Ładowarka TH255 posiada dwie osie skrętne, które pozwalają na lepsze manewrowanie. Nie można zapominać o trzech trybach sterowania (1 osią, 2 osiami, tryb kraba), idealnej ergonomii, możliwości sterowania całym osprzętem za pomocą jednego joysticka. Automatyczna skrzynia biegów jest kolejnym atutem tego modelu, a elektroniczny wskaźnik przeciążenia wysięgnika zapewnia bezpieczeństwo pracy maszyny oraz zabezpiecza ją przed uszkodzeniem. Maszyna posiada nowoczesny silnik CAT spełniający normy Tier 4, 4-biegową automatyczną skrzynię biegów oraz układ hydrauliczny zasilany pompą wielotłoczkową. Parametry maszyny: masa - 4.900kg, wysięg - 5,5m, udźwig – 2.500kg, maksymalna prędkość - 32km/godz.
W przypadku pozostałych znanych modeli ładowarek teleskopowych marki Caterpillar TH406, TH407, TH414 i TH417 pojawiły się ostatnio zmiany konstrukcyjne, mające na celu sprostanie różnym wymaganiom klientów. Zwiększono m.in. siłę odspajania, wytrzymałość 3-częściowego wysięgnika (model TH417 posiada 4-częściowy wysięgnik), wzmocniono uszczelnienia. Nowością jest system automatycznego przechodzenia miedzy opcjami skrętu, co nie powoduje konieczności ręcznego wyrównywania kół. Wzmocnione mosty napędowe typu HD zapewniają większą obciążalność i pozwalają na pracę w trudnych warunkach terenowych. Prosty i niezawodny system hydrauliczny z nowoczesną pompą wielotłoczkową o zmiennym wydatku wyczuwającą obciążenia (load sensing) zapewnia niskie zużycie paliwa. Osiągi powyższych maszyn są następujące: wysięgi - w przedziale 6,1-17m, udźwigi - w przedziale 3.700-4.000kg, max prędkość - do 40km/h. Do wszystkich modeli ładowarek teleskopowych istnieje możliwość wyboru szerokiej gamy osprzętów min. łyżki do różnego rodzaju materiałów, widły, chwytaki, pługi, czy też zamiatarki, a wszystko to pozwala na pełne wykorzystanie wielozadaniowości tych maszyn.
oprac. mb
Robota dla robota
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 3991
Obora Tomasza Brulińskiego spełnia wszelkie wymagania, a jej elementy dynamizują ruch krów, by jak najczęściej przechodziły przez bramki kontrolne |
Pierwszy automat udojowy na Podlasiu
Tomasz Bruliński od kilku miesięcy jest właścicielem nowej wolnostanowiskowej obory. Budynek sam w sobie jest niezwykły - z niespotykaną w naszym regionie - drewnianą szalówką, ale prawdziwa niespodzianka kryje się w środku. Tam dojem krów zajmuje się pierwszy na Podlasiu robot udojowy DeLaval VMS.
Pierwszy, ale na pewno nie ostatni. W kilku innych gospodarstwach w tej okolicy trwa instalacja takich robotów, a zanosi się na to, że wkrótce będzie ich coraz więcej. W każdym razie chętnych jest nie mało.
Jeszcze rok temu Tomasz Bruliński, rolnik z miejscowości Osobne w gminie Śniadowo, miał do dyspozycji oborę uwiązową, stado krów liczące ok. 30 sztuk i dojarkę przewodową. Stanął też na rozdrożu - musiał podjąć decyzję: czy i jak rozwijać się lub produkować w oparciu o posiadane zabudowania i środki.
- Doszedłem do wniosku, że musi to być krok do przodu - wyjaśnia dziś rolnik.
Decyzja o budowie nowej obory i zainstalowaniu w niej automatu udojowego nie była podjęta z dnia na dzień, ale przemyślana, poparta licznymi konsultacjami, podpatrywaniem jak takie urządzenie funkcjonuje w zagranicznych gospodarstwach. To było...
- Kilka lat rozważania, czy zdecydować się czy nie. Po raz pierwszy robota udojowego widziałem dziesięć lat temu na targach - mówi Bruliński. - Miałem też okazję, by podpatrzyć jak działa on w gospodarstwach w innych krajach. W ten sposób zrodził się pomysł, a potem życie go zweryfikowało. Nie chciałem montować hali udojowej: żona pracuje zawodowo, rodzice mają swój wiek, siła najemna w naszym regionie jest problemem.
Pomogła korzystna sytuacja w branży. Wówczas cena litra mleka wynosiła 1,70 zł. Oczywiście można było zakładać, że ta idylla nie potrwa wiecznie. I nie potrwała. Na szczęście pan Bruliński oddaje mleko do SM Piątnica, więc zapaści na rynku nie odczuł znacząco.
Obora w drewnie
Tam, gdzie dziś stoi nowa obora, była stara wiata na maszyny. A właściwie nadal jest, bo jej konstrukcja posłużyła jako podwaliny obory.
- Budynek był konstruowany pod robota. Firma DeLaval podsunęła mi koncepcję jego organizacji. Sam budynek jest w zasadzie klasyczny - mówi pan Tomasz.
Klasyczny, acz niebanalny. Nawet z zewnątrz, bo rolnik zdecydował się na drewnianą szalówkę. W środku jest jeszcze ciekawiej.
- Obora jest podzielona na strefy i to ją wyróżnia - wyjaśnia Wojciech Konopko, regionalny menadżer sprzedaży DeLaval na region łomżyński.
Od strony stołu paszowego znajduje się strefa żywieniowa z „podniesionymi” stanowiskami dla krów, od ścian - strefa legowiskowa wraz ze stacjami paszowymi. Ruch krów w oborze reguluje system bramek.
- Obora spełnia wszelkie wymogi dobrostanu i komfortu zwierząt: odpowiednia cyrkulacja powietrza (zamontowano kilka mieszaczy powietrza), światło dzienne, sztuczne (program świetlny), czochradło. Całość sprawia, że obora jest przyjazna dla krów - dodaje Konopko.
- Wszystkie te elementy zwiększają ruch krów w oborze. A to jest bardzo ważne - podkreśla Krzysztof Dembowski, menedżer ds. urządzeń udojowych w DeLaval. - Powodzenie obory z robotami udojowymi zależy pod tego, czy mamy w miarę intensywny ruch krów w oborze, bo zyskujemy wówczas pewność, że zwierzęta będą często podchodzić do stacji udojowej, na tyle często, by unikać zbyt wielu opóźnień w doju.
Aklimatyzacja
Robot w gospodarstwie Tomasza Brulińskiego został uruchomiony przed kilkoma miesiącami. To, można powiedzieć „okres aklimatyzacyjny” - dla zwierząt, ale i dla człowieka, który system ma obsługiwać. Tu trudność była podwójna. Po pierwsze krowy przechodziły do zupełnie innego systemu ich utrzymywania - z obory uwiązowej do wolnostanowiskowej. Z ich perspektywy fakt, że jeszcze czekała je nauka doju w robocie była już bez znaczenia. I tak była to zupełna nowość.
- Pierwsze miesiące to czas na dopracowanie wszystkich spraw, dopasowanie, przygotowanie i przyzwyczajenie zwierząt do urządzeń - wyjaśnia Krzysztof Dembowski.
Tryb przystosowania zwierząt do robota udojowego bywa różny. Są gospodarstwa, w których krowy rano dojone są w hali udojowej, a wieczorem za pomocą robota. I tak się często to odbywa. Jeszcze lepiej, kiedy istnieje możliwość by na początku do robota zwierzęta wchodziły tylko po to, by pobrać paszę i przyzwyczaić się w ten sposób do sprzętu, a przez kilka dni dojone w istniejącej dojarni.. To idealna sytuacja, która powinna trwać przez kilka dni, aż krowy „zaprzyjaźnią” się z robotem.
W przypadku gospodarstwa Tomasza Brulińskiego nie było innej możliwości - krowy od razu „wrzucono na głęboką wodę” (część stada została dokupiona za granicą - tam zwierzęta utrzymywane były w oborze wolnostanowiskowej, dla tych ruch i przestrzeń nie były niczym nowym).
- Nowe sztuki przyzwyczajone były do ruchu, nie bały się szczęku urządzeń, wygrodzeń - mówi hodowca. - Te aklimatyzowały się niezwykle łatwo. Trudniej było z krowami własnymi, które były znacznie bardziej oporne w przystosowaniu, ale i tu się powiodło.
Reakcja zwierząt
- 80 procent krów mam idealnie „skrojonych”, można powiedzieć, że pod robota, bo to jest młode stado pochodzące z zakupu - pierwiastki kupowane były w Niemczech. Kilka sztuk dojono nawet w robocie - opowiada Tomasz Bruliński.
Ze starej obory do nowej przeszły 23 sztuki. Pozostałe (z ponad 30 posiadanych) zostały zasuszone i teraz sukcesywnie wracają, jak na razie z powodzeniem. Jedna wypadła z powodu kształtu wymion. Chodzi tu o bardzo nietypowy rozstaw strzyków. Robot trudniej sobie radzi, gdy są one np. mocno zbieżne.
Dla zasuszonych krów ze „starego” stada i wchodzących do nowej obory idealnym rozwiązaniem okazały się izolatki - zamknięte zagrody na ściółce, gdzie spędzają pierwsze tygodnie, wypuszczane 2-3 razy dzienne i dojone wówczas w robocie. Automat „rozdysponowuje je” - albo zostają w izolatce (jeśli taka jest decyzja hodowcy), albo dołączają do reszty stada.
Obsługa
Robot to duża zmiana dla krowy, ale także wyzwanie dla hodowcy. Trzeba pamiętać, że jego „sercem” jest system komputerowy, który „rządzi” automatem udojowym. To jak rządzi, zależy od hodowcy. Trzeba się więc z nim zapoznać, z całą masą dostępnych opcji, ogromem jego możliwości.
- Nie demonizujmy jednak - mówi Bruliński. - Każdy może się tego nauczyć.
- Do obsługi sprzętu hodowca jest przez nas przygotowywany, dostaje też odpowiednio wcześniej poradnik, ale potrzebuje czasu, by się w naturalnym środowisku oswoić z maszyną. Wraz z robotem w oborze pojawia się pomieszczenie biurowe z komputerem wraz z zainstalowanym systemem obsługi. Trzeba nauczyć się zarządzania danymi - mówi Wojciech Konopko.
Funkcjonowanie
- Robot może wykonać w praktyce 160-170 dojów w ciągu doby. Wynika z tego, że co 8 minut odbywa się dój. Oczywiście, ilość dojów zależy od różnych czynników, m.in. od szybkości oddawania mleka - informuje Krzysztof Dembowski.
Optymalna, przeciętna ilość dojów w ciągu doby na jedną sztukę w tym stadzie to 2,6 raza. Wynika z tego, że w ciągu doby robot jest w stanie obsłużyć ok. 65 krów w systemie kontrolowanym (taki jest u pana Tomasza - przyp. red.), lub 55-60 krów w systemie wolnym.
- Ważniejsza jednak od ilości wykonanych dojów jest ilość mleka, jaką można pozyskać z tego robota - dodaje Dembowski. - W Polsce ideałem byłyby 2 tony na dobę od jednego robota, i ta ilość zapewne zostanie tu uzyskana.
Mając do dyspozycji określoną ilość możliwych dojów, hodowca decyduje o częstotliwości ich wykonywania na podstawie dwóch kryteriów: czasowego i oczekiwanej ilości mleka. Cały czas stado jest monitorowane pod względem wydajności i system wie, ile można oczekiwać od danej krowy. Np. jeśli od krowy można uzyskać 30 l mleka w ciągu doby, robot wie mniej więcej po jakim czasie ona „uskłada” wymaganą ilość mleka np. 12 kg na jeden dój, i na tej podstawie w odpowiednim czasie kieruje ją do doju.
Jak kieruje? Krowy przemieszczające się od stołu paszowego do strefy legowiskowej przechodzą przez specjalną bramkę, która analizuje, czy dane zwierzę powinno być już wydojone, czy nie. Jeśli tak - przed krową staje otworem bramka kierująca do robota, jeśli nie - zwierzę ma inną drogę - do legowiska. Kiedy zatoczy „kółko” - znów system sprawdzi, czy nie czas na dój. Tak się dzieje przy systemie kontrolowanym. Stosuje się też system wolny, kiedy krowy są wpuszczane do robota wtedy, kiedy chcą.
- Jednak wówczas hodowca musi się liczyć z tym, że do stacji udojowej przychodzą krowy w nadziei, że dostaną coś smacznego - mówi Krzysztof Dembowski. – w tym robocie nie mamy krowy nieuprawnionej. Drugą zaletą bramki – powiedzmy kontrolnej – jest to, że mamy minimalną ilość krów spóźnionych – do doju cały czas zachęca pasza, krowy więc krążą, przechodzą przez bramkę (w idealnych stadach do 10-12 razy na dobę), co daje możliwość „wyłapania” optymalnego momentu na dój. System taki nazywa się Feed First („najpierw pasza”). Jest on łatwy do zaplanowania w nowych obiektach, można również go stosować w wielu typowych, istniejących oborach wolnostanowiskowych.
Bój o dój
Od strony technicznej System udojowy VMS to sam robot, schładzalnik do mleka, kompresor, pompa próżniowa i zestaw komputerowy w pomieszczeniu biurowym. Sam automat zainstalowany jest między strefą żywieniową, a legowiskową. Krowy skierowane do doju, czekają na swoją kolej i gołym okiem widać, że doczekać się nie mogą.
Krowa wchodzi do robota, który blokuje ją w środku i wydaje porcję przekąski.
- Maksymalnie jednorazowo dostają 1,5 kg paszy - wyjaśnia Bruliński. - Oczywiście w zależności o wydajności. Porcję można jednak ustalić dowolnie.
Krowa „pałaszuje”, a maszyna działa. Najpierw ramię robota wyszukuje strzyki i dokonuje mycia i osuszenia. Następnie nakłada kubki na kolejne strzyki. Cały czas na urządzeniu monitorowany jest przebieg doju. Robot zdejmuje kubki udojowe oddzielnie z każdej ćwiartki, po jej opróżnieniu. Po zakończonym doju, następuje dezynfekcja strzyka, krowa jest wypuszczana, a robot dokonuje mycia „siebie”, zanim wpuści kolejne zwierzę. I tak w kółko. I wcale nie trzeba nadzorować automatu przez okrągłą dobę.
- Idziemy wieczorem spać, rano przechodzimy, a kilkadziesiąt krów jest wydojonych. Dodatkowo, gdy mnie nie ma, dostaję informację na komórkę o zatrzymaniu maszyny. Możemy jednak to dowolnie ustawiać, np. by otrzymywać informację o wszelkich wydarzeniach - dodaje Bruliński.
System obsługujący robota jest czytelny, a jednocześnie dający mnóstwo informacji. Po pierwsze widać, które krowy zostały wydojone, które się spóźniają, które czekają właśnie na dój. Można sprawdzić ilość wydojonego mleka z każdej krowy z każdej ćwiartki z dowolnego okresu, skład mleka, ewentualne zaistniałe problemy. Jest też informacja, ile czasu dana krowa się doi. Średnia u Tomasza Brulińskiego wynosi 7 minut.
- System wpłynął na jakość mleka: somatyka i parametry mleka są idealne. Oby tak dalej. Choć to też zasługa samego stada - mówi hodowca.
Zaletą systemu jest też opcja wykrywania mastitis. Mleko chorej krowy trafia do oddzielnego pojemnika.
Krzysztof Dembowski zwrócił uwagę, że robot udojowy jest najciężej pracującą maszyną spotykana we współczesnym rolnictwie. Czas jego efektywnej pracy na ogół przekracza 8000 godzin rocznie. Można to porównać do samochodu - 500 tysięcy kilometrów w ciągu roku. Poza tym pracuje on w kontakcie z żywym, dużym zwierzęciem, jakim jest krowa. Dla pełnego powodzenia systemu VMS konieczna jest więc dostępność serwisu, który jest w stanie szybko rozwiązać problem techniczny. Serwisem robota u Pana Brulińskiego, oraz innych robotów DeLaval VMS w okolicy Łomży zajmuje się firma Autoryzowanego Dealera DeLaval Krzysztofa Białobrzeskiego z Łomży. W tej firmie pracuje obecnie trzech przeszkolonych w Szwecji specjalistów serwisu robotów VMS.
- Praca się zmienia, ale nie zanika - podsumowuje Tomasz Bruliński. - Odchodzi praca fizyczna przy doju, ale dochodzi zarządzanie, kontrola stada, tyle, że czyniona na ekranie komputera. Widzę różnicę z każdym miesiącem, coraz więcej czasu spędzam poza budynkiem. Na więcej mogę sobie pozwolić. A o to przecież chodziło.
Małgorzata Sawicka
fot. Sebastian Rutkowski
W oborze zamontowana została specyficzna drabina paszowa tzw. agrafka. Hodowca jest z niej bardzo zadowolony. Wyróżnia ją kilka zalet:
- miejsca „stojące” dla krów przy stole paszowym są umiejscowione na podwyższeniu. Można tam położyć matę gumową i jest to w miarę suche miejsce. Sprzyja to zdrowiu racic, bo krowa dziennie spędza przy stole paszowym 6-8 godzin;
- oddzielone stanowiska dla krów przy stole paszowym dają gwarancję, że zwierzę zajmie tylko zaplanowanych 80 cm, nie więcej;
- krowy słabsze czują się w wygrodzeniach bezpieczniej, nie są spychane przez sztuki dominujące, które mają tendencje do takich zachowań, stado jest spokojniejsze;
- zgarniacz obornika nie przeszkadza krowom stojącym przy stole paszowym;
- łatwość przeprowadzania jakichkolwiek zabiegów weterynaryjnych - krowy po podaniu paszy podchodzą do stołu paszowego, jest do nich łatwy dostęp;
Wóz na schwał
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1410
Wóz paszowy PRONAR VMP-10 jest urządzeniem dzięki któremu w łatwy sposób zostanie rozdzielone pożywienie dla zwierząt. MVP-10 przeznaczony jest do obsługi stada krów o liczebności 50 - 60 sztuk.
Dopuszczalna masa całkowita: 7700 kg
Ładowność: 4000 kg
Masa własna: 3700 kg
Pojemność zbiornika 10 m3
Powierzchnia załadunkowa zbiornika 7,1 m2
Długość max zbiornika 3530 mm
Szerokość max zbiornika 2490 mm
Wysokość zbiornika 1588
Średnica podłogi zbiornika 1960 mm
Wymiary gabarytowe (długość/szerokość/wysokość) 4860/2550/2670 mm
Minimalne zapotrzebowanie mocy ciągnika: 60/44,1 KM/kW
System zadawania paszy boczny otworem okiennym
Wyposażenie standardowe:
Rodzaj ramy podwozia: prostokątna z profili zamkniętych
Rodzaj dyszla: dyszel sztywny do łączenia z górnym lub dolnymi rodzajami ciągnika
Rodzaj zaczepu dyszla: obrotowy z okiem 50mm
Rodzaj podpory dyszla: prosta teleskopowa
Instalacja hamulcowa pneumatyczna jednoprzewodowa z ręcznym regulatorem siły hamowania
Postojowy hamulec ręczny z korbą
Instalacja oświetlenia
Typ mieszadła : 1- pionowe mieszadło ślimakowe
Wymienne docinające noże na mieszadle pionowym:
- 3 przypodłogowe noże chromowo-wanadowo-wolframowe o bardzo dużej wytrzymałości na scieranie
- 7 noży górnych chromowo-wanadowych o podwyższonych właściwościach
Możliwość ustawiania noży docinających w 3 pozycjach .
2 przeciwnoże w skrzyni zbiornika przyśpieszające proces rozdrabniania mieszanki pokarmowej
2 okna dozujące sterowane hydraulicznie
2 zsypy poniżej okien dozujących ułatwiające dokładne dozowanie mieszanki żywieniowej. W pozycji roboczej zsypy nie zwiększają wymiarów gabarytowych wozu.
2 boczne gumy w świetle okien dozujących ograniczające wysyp, oraz równomierne podawanie mieszanki pokarmowej
Wyświetlacz wagowy LCD do monitorowania czasu pracy mieszadła, oraz wagi załadunku.
Podest ze stopniami z obu stron wozu do okresowego mycia komory załadunkowej
Górna obręcz przeciwwysypowa
Materiały malarskie chemoutwardzalne dwuskładnikowe
Pianownice do mycia i dezynfekcji
- Kategoria: Maszyny
- Odsłony: 1227
Firma Kwazar Corporation, ceniony producent opryskiwaczy ogrodowych i specjalistycznych rozszerza linię urządzeń profesjonalnych o nowe produkty ze stali nierdzewnej. Do sprzedaży wprowadzono nowe ręczne wytwornice piany o pojemności 6L i 9L. Pianownice Kwazar wyposażone są w urządzenie mieszające ciecz roboczą z powietrzem, pozwalające jednocześnie na regulację gęstości piany. Urządzenia wyposażono w metalową pompę ręczną, zawór do podłączenia sprężonego powietrza oraz lancę kwasoodporną zakończoną dyszą do aplikacji piany. Niska waga oraz możliwość podłączenia zewnętrznego źródła zasilania sprężonym powietrzem umożliwia pracę w każdych warunkach. Nowe wytwornice piany są przeznaczone do mycia i dezynfekcji w przemyśle, rolnictwie, myjniach i warsztatach samochodowych, pomieszczeniach sanitarnych, basenach itp. Premierowy pokaz wytwornic piany Kwazar miał miejsce podczas tegorocznych targów ISSA Interclean 2009.







